|

grzegorze-przedsatwiciel-handlowy 20-11-2006Uwielbiam mówić o sobie przedstawiciel handlowy. Jestem nim wciąż, bez względu na to jakie stanowisko zajmuję i w jakiej jestem roli. Robię w handlu i czy zarządzam nim, czy pomagam czynnie w realizacji planu uczestnicząc w spotkaniach ze swoimi handlowcami, wciąż jestem PH. To wyzwanie i zarazem wielka frajda.
Ale nie o tym chciałem dzisiaj. Mam takie "marzenie", by stworzyć w Polsce armię e-przedstawicieli handlowych, choć niewielu o tym jeszcze wie. Szukam wciąż ludzi, którzy zachowują się na rynku tak, jak ostatnio czyni to polska reprezentacja w piłce nożnej. Takich, którzy nie boją się biegać. Takich, którym czasami wystarczą oklaski za to, że im się chce. Muszą być po prostu ON-Line ;)
E-PH (czyli e-przedstawiciel handlowy) to nowy zawód. Przyznam szczerze, że niewiele ma wspólnego ze współczesnym handlowcem. Po pierwsze nigdy nie opuszcza swojego fotela. Wygląda w nim dziwacznie. Powiedziałbym, że nawet śmiesznie, a na jego twarzy gości uśmiech wyłącznie po dobrych e-mailach. Po drugie, niewielu rozumie to co on robi. Bo nic nie robi, tylko gapi się w monitor. Czasem zmieni wyraz twarzy na lepsze... tylko czasem. Po trzecie, bardzo chciałby pracować na etacie. Tylko kto takiego nieroba zatrudni?
A ten E-PH wie, że podwoić sprzedaż można najwcześniej w ciągu kilku miesięcy. Jeśli nigdy niczego nie sprzedałeś via Internet to on będzie tego gwarancją. To nie może się nie udać, bo w Internecie handel kwitnie jak na drożdżach. E-PH musi ustawić twój biznes. Musi wiedzieć jak to zrobić, kiedy to zrobić, i co ma zrobić. Jeśli ma fantazję to wystarczy, że pokażesz mu swój produkt. Jeśli jej nie ma to musisz go zatrudnić chociaż na tydzień. Każdy potrzebuje trochę czasu ;)
|